Zadzwoń pod numer 32 720 30 30 lub wypełnij formularz – oddzwonimy! Zamów kontakt z doradcą

CSR moda czy społeczna konieczność?

Wśród teoretyków i praktyków życia gospodarczego już od kilku lat trwa spór wokół społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR).

Skrajni liberałowie (np. Milton Friedman) głoszą, że głównym celem przedsiębiorstwa jest podwyższanie jego wartości oraz wypracowanie zysku, którego konsekwencją jest m.in. płacenie podatków. Tyle i aż tyle. Resztą, czyli np. ochroną zdrowia oraz środowiska, czy też edukacją, powinno zajmować się państwo. Dysponuje ono – pochodzącymi z podatków – pieniędzmi oraz ma wyspecjalizowany aparat (urzędnicy), niezbędny do realizacji tych zadań. Stanowisko Friedmana można wyrazić w słowach: „Business of business is doing business”. Nie można – zdaniem wielu ekonomistów – pogodzić podstawowego celu działania przedsiębiorstwa, jakim jest osiąganie zysku, z oczekiwaniami społecznymi wobec firmy i przedsiębiorcy. Ludzie są przedsiębiorczy nie dlatego, że zamierzają pomagać innym, ale dlatego, iż chcą zarabiać pieniądze oraz poprawiać – swoje przede wszystkim – warunki życia. Prezes i zarząd nie mogą się rozdwajać, muszą skoncentrować się na tym, co decyduje o przyszłości firmy. Przyszłość przedsiębiorstwa zależy od wielkości wypracowanego zysku, a nie od wzrostu poziomu zdrowotności pracowników czy wzrostu liczby osób z wyższym wykształceniem. Właściciel (akcjonariusze) zawsze będą rozliczali członków zarządu z efektów ekonomicznych, a nie z działalności społecznej. Prawa rynku są w tym przypadku bezwzględne.

Nie tylko zysk

Po przeciwnej stronie barykady możemy spotkać się z opiniami, że oczekiwania społeczne wobec przedsiębiorstw są znacznie szersze niż te, które wynikałyby ze słów guru liberalnej ekonomii. Badania przeprowadzone w USA kilka lat temu (już w czasie kryzysu finansowego) wskazują, że jedynie 3% Amerykanów oczekuje od przedsiębiorstw, by koncentrowały się one tylko na wypracowaniu zysku. Pozostali spodziewają się, że przedsiębiorcy wezmą na siebie współdziałanie z organami państwa w rozwiązywaniu wielu problemów współczesnego świata. Czas kryzysu ujawnił wiele negatywnych opinii na temat kapitalizmu oraz mechanizmów jego funkcjonowania. W konsekwencji pojawiło się wiele recept naprawy gospodarki rynkowej. Teza, że kapitalizm trzeba reformować, nie budzi już dzisiaj większych sprzeciwów. Kontrowersje pojawiają się wówczas, gdy stawiamy pytanie: jak to zrobić? Niektórzy proponują, aby rozpocząć naprawę systemu od pokazania „ludzkiej twarzy kapitalizmu”. Kapitalizm – w tym przekazie – to nie tylko twarde prawa rynku, bezwzględna konkurencja oraz pogoń za zyskiem. Kapitalizm to także konieczność „podzielenia się sukcesem” z tymi, którzy nie dają sobie rady na rynku, nie są dostatecznie twórczy, czy należą wręcz do grona ludzi „społecznie wykluczonych”. Do nich właśnie adresowane są działania z zakresu CSR. Oni mają być beneficjentami pomocy finansowanej przez przedsiębiorstwa i przedsiębiorców. Edukacja, ochrona zdrowia, troska o naturalne środowisko to główne cele społecznej odpowiedzialności biznesu.

CSR: inwestycja?

Prezesi firm często inaczej interpretują to pojęcie. Oni traktują CSR jako inwestycję. Jeżeli wydajemy pieniądze na ochronę zdrowia pracowników, to będą oni rzadziej korzystali ze zwolnień lekarskich, a tym samym będą bardziej wydajni, zatem przedsiębiorstwo będzie miało niższe koszty funkcjonowania. Jeżeli pracownicy będą pracowali i żyli w lepszych warunkach (np. dzięki mniejszemu zapyleniu powietrza, mniejszemu hałasowi w halach fabrycznych), to poprawi się ich samopoczucie, a w konsekwencji wzrośnie ich wydajność. Jeżeli zainwestujemy w podniesienie kwalifikacji pracowników, to będziemy mogli od nich więcej wymagać, pracodawca „zmusi” ich do większej kreatywności. Dodatkowe kwalifikacje pracowników zwiększają ich wydajność. Nawet jeżeli wyższe kwalifikacje pracowników przyczynią się do wzrostu ich płac (wzrost kosztów przedsiębiorstwa), to per saldo będzie to dla firmy dobrą inwestycją. Jednym słowem, CSR można traktować jako inwestycję bardzo atrakcyjną z punktu widzenia przedsiębiorstwa. Do tego inwestycję o bardzo krótkim okresie zwrotu zainwestowanego kapitału. Opinia publiczna często traktuje społeczną odpowiedzialność biznesu jako kolejne zjawisko wykreowane przez media czy też – za pośrednictwem mediów – przez samych przedsiębiorców. CSR jest często odbierany jako temat zastępczy, mający na celu odwrócenie społecznej uwagi od rzeczywistych problemów ekonomicznych oraz społecznych, jak np. niskich płac w przedsiębiorstwach czy zatrudniania na masową skalę pracowników na tzw. umowach śmieciowych. Zwolennicy CSR przekonują, że jest ono kolejnym dowodem ewolucji, jaką przechodzi system zarządzania współczesnym przedsiębiorstwem. Społeczna odpowiedzialność biznesu jest nowym światowym kierunkiem zmian w strategicznym zarządzaniu przedsiębiorstwem, który zobowiązuje firmy do zrównoważonego rozwoju z poszanowaniem zasad ekonomii, ekologii i etyki. W wypowiedziach zwolenników CSR często pojawiają się dwa słowa: obowiązek oraz dobrowolność. Wydaje się, że są to określenia wzajemnie się wykluczające. Ale tylko pozornie. Przedsiębiorstwa dobrowolnie przyjmują na siebie obowiązek podejmowania decyzji oraz działań pożądanych z punktu widzenia akceptowanych w społeczeństwie wartości. Dobrowolność jest w tym przypadku najważniejszą wartością. Należy mieć nadzieję, że w dającej się przewidzieć przyszłości nikomu nie przyjdzie do głowy uregulowanie kwestii związanych z CSR przy pomocy norm prawnych, zmuszających firmy do konkretnych działań. Oznaczałoby to bowiem śmierć szczytnej idei.

Klimat sprzyja

Wspomniane amerykańskie badania na temat społecznych oczekiwań wobec przedsiębiorstw potwierdzają się także w Polsce. Badania przeprowadzone w 2014 roku przez KPMG i Forum Odpowiedzialnego Biznesu wskazują, że 96% respondentów jest przekonanych, iż „powinnością biznesu jest odpowiadanie na wyzwania społeczne oraz ekologiczne”. Spora grupa badanych (77%) dostrzega związek między społeczną odpowiedzialnością biznesu a wynikami przedsiębiorstwa, twierdząc, że „działanie zgodne z koncepcją CSR pozytywnie wpływa na wyniki finansowe firmy”. Zdaniem respondentów, przedsiębiorstwa powinny informować opinię publiczną nie tylko o swoich wynikach finansowych, ale także o prowadzonych działaniach pozaekonomicznych, a przedsięwzięciami w ramach społecznej odpowiedzialności biznesu powinien kierować i być za nie odpowiedzialny jeden z członków zarządu. Takie stanowisko dowodzi, że opinia publiczna przywiązuje dużą wagę do działań prospołecznych. Dobry klimat dla tego typu działalności nie idzie – niestety – w parze z pozytywną opinią na temat działań firm w tym zakresie. Respondenci twierdzą, że jedynie wobec 18% firm można użyć określenia: organizacja społecznie dojrzała. Z drugiej strony, społeczna odpowiedzialność biznesu sama staje się powoli… biznesem. Jak grzyby po deszczu pojawiają się różnorodne organizacje, których głównym celem jest propagowanie idei CSR. Konferencje, seminaria, publikacje są najczęściej wykorzystywanymi w tym celu instrumentami. Pojawia się coraz więcej ekspertów w tej dziedzinie. Różne instytucje organizują konkursy na najlepsze przedsięwzięcia w zakresie CSR. Nagradza się, między innymi, raporty, opisujące wszelkie prospołeczne działania. Społeczna odpowiedzialność biznesu w formie wykładu trafia do studentów nie tylko uczelni ekonomicznych. Powstaje pytanie: skąd biorą się pieniądze na te przedsięwzięcia? Częściowo są one finansowane przez fundusze unijne, ale spora ich część pochodzi od przedsiębiorstw. Można, oczywiście, dyskutować nad etyczną stroną takiej działalności (firmy finansują przedsięwzięcia, które mają wykazać, że są one społecznie odpowiedzialne), ale jest to już temat na inny artykuł.

CSR a rzeczywistość

Codziennie zwolennicy i przeciwnicy społecznej odpowiedzialności biznesu otrzymują z rynku sygnały o tym, że jest to ważna i potrzebna kwestia, a także argumenty przekonujące, iż nie można pogodzić zasad rynkowych (walki o zysk) ze społeczną odpowiedzialnością przedsiębiorstw. Ostatnia afera Volkswagena, związana z fałszowaniem oprogramowania niektórych typów silników produkowanych przez koncern, jednoznacznie dowodzi, że zysk jest ważniejszy od ochrony środowiska. Volkswagen stanowi jedynie wierzchołek góry lodowej. Przykładów sprzeniewierzania się zasadom społecznej odpowiedzialności biznesu jest mnóstwo. Z jednej strony koncerny naftowe, w pogoni za zyskiem niezwracające uwagi na skalę zniszczenia środowiska, które towarzyszy wydobyciu ropy naftowej. Z drugiej banki, które w czasie kryzysu drastycznie likwidowały swoje placówki i ograniczały zatrudnienie, choć w tym samym czasie prezesi upadających banków brali gigantyczne odprawy. Obszerna jest lista koncernów, które obniżając koszty produkcji zatrudniały dzieci czy więźniów, płacąc im głodowe stawki. Symbolem takiego działania jest katastrofa w jednej z fabryk odzieżowych w Bangladeszu, w której zginęło ponad tysiąc osób. Swoje grzechy mają także firmy farmaceutyczne, które w pogoni za zyskiem zbyt szybko wprowadzają na rynek nowe leki lub testują je na nieświadomych pacjentach. Ile osób straciło zdrowie, a nawet życie, spożywając produkty, do których wytworzenia użyto niewłaściwych lub wręcz zakazanych półfabrykatów? Powstaje pytanie: czy jest to efektem podwójnej moralności koncernów, które najpierw publicznie mówią o bliskiej im idei CSR, a potem robią swoje, ponieważ zysk jest najważniejszy? A może we współczesnym świecie pogodzenie tych dwóch rzeczy jest praktycznie niemożliwe?

Bruksela już wie

Unia Europejska już opowiedziała się po jednej ze stron sporu. CSR nie jest chwilową modą czy efektem unijnej biurokracji. Społeczna odpowiedzialność biznesu jest rezultatem społecznego zapotrzebowania. Od przyszłego roku wszystkie spółki giełdowe, zatrudniające ponad 500 pracowników i działające na terytorium Unii Europejskiej, będą zobligowane do publikowania – co roku – raportu na temat społecznej odpowiedzialności biznesu. Wiele europejskich koncernów już od kilku lat drukuje takie raporty. Polskie firmy też już to robią. Dla prestiżu. Warto jednak przypomnieć, że od 2009 r. na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych istnieje specjalny Indeks Respect, skupiający spółki giełdowe prowadzące działania w zakresie społecznej odpowiedzialności biznesu. Jednym z elementów tego indeksu jest ocena spółki w zakresie przestrzegania zasad tzw. ładu korporacyjnego oraz działań propracowniczych (dbałość o zdrowie i rozwój pracowników). W Indeksie Respect największą grupę stanowią spółki, wchodzące w skład indeksu WIG20 z branży przemysłowej i finansowej. Nie ulega wątpliwości, że w najbliższych latach firmy będą potrzebowały nie tylko większej grupy specjalistów w dziedzinie działań z zakresu społecznej odpowiedzialności biznesu, ale także osób, które będą potrafiły o tym informować opinię publiczną. Wszystko wskazuje na to, że rację mają eksperci zajmujący się amerykańskim rynkiem pracy, którzy twierdzą, iż specjaliści od komunikowania będą jedną z trzech najbardziej poszukiwanych profesji w najbliższych dwudziestu latach.

 

 

dr Krzysztof Gołata | 13.07.2017 | Aktualności

W czym możemy Ci pomóc?

Współpracujemy z:

Raiffeisen Bank
Alior Bank
Aforti Finance
Takto
Getin Bank
Nest Bank
Bank pocztowy
Plus Bank
TF Bank
SMS Kredyt
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookie. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookie w Twojej przeglądarce.