Zadzwoń pod numer 32 720 30 30 lub wypełnij formularz – oddzwonimy! Zamów kontakt z doradcą

Obalanie mitów

Zdarza się, że w niektórych mediach, w kontekście sektora firm pożyczkowych, pojawia się klimat pewnej dwuznaczności, czasem nawet braku przychylności. Niekiedy są tym firmom przypisywane lichwiarskie zapędy, formułuje się tezy o wysokim oprocentowaniu pożyczek. Nie do wszystkich dociera obiektywna prawda o pożytecznej funkcji pozabankowych przedsiębiorstw finansowych, wypełniających pewną niszę, którą starannie omijają banki. Nie chcemy, by obraz sektora firm pożyczkowych był malowany w ciemnych barwach. Polemizujemy z zarzutami, które często są im stawiane, a które – choć nieprawdziwe – mogą wyrządzać szkody usługom finansowym. Wyjaśniamy to obszernie w wywiadzie, którego „Kurierowi GTF” udzielił doktor Piotr Białowolski, adiunkt w Szkole Głównej Handlowej i ekspert rynku consumer finance.

Jest Pan autorem raportów, analizujących stan polskiego rynku consumer finance. Co z tych raportów wynika?

Kwartalne raporty dotyczące rynku consumer finance są opracowywane od 2006 r. Powstają na zlecenie Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych i stanowią obraz rynku kredytów konsumpcyjnych, widziany nie od strony kredytodawców, ale z perspektywy gospodarstw domowych. Jest to więc spojrzenie odwrotne od tego, co przekazują nam dane pochodzące z sektora bankowego. Te raporty unaoczniają kierunek i dynamikę zmian, zachodzących w sytuacji gospodarstw domowych i w ich korzystaniu z kredytów konsumenckich. Dzięki temu można formułować prognozy, jak będzie się zmieniać rynek consumer finance.

Co odróżnia kredyty bankowe na cele konsumpcyjne od pożyczek, udzielanych przez firmy z sektora pozabankowego?

Rzeczywiście, taka utarła się terminologia: banki udzielają kredytów, a instytucje pozabankowe – pożyczek. Ale z praktycznego punktu widzenia jedno od drugiego nie różni się niczym istotnym, bo i jedno, i drugie należy spłacać. W naszej praktyce sektor bankowy koncentruje się na kredytach o większej wartości, przeznaczonych dla klientów bardzo wiarygodnych, o przekonującym dla banków statusie finansowym. Banki dysponują ogromnym zasobem informacji o swoich klientach i często z własnej inicjatywy oferują im kredyty, jeśli tylko wysoko oceniają wiarygodność tych osób. Z kolei równoległy rynek pozabankowy istnieje dla tych, którzy mają gorszy status, ale również dla tych, którzy poszukują niewielkich środków. Pożyczanie niewielkich kwot jest zaś zajęciem zupełnie nieopłacalnym dla banków. Wbrew utartym przekonaniom, profil klienta na rynku pożyczkowym jest jedynie nieznacznie gorszy, niż profil klienta bankowego. Bankom często wystarcza więc niewiele niższa wiarygodność, aby wykluczyć tę grupę z grona potencjalnych kredytobiorców. Oczywiście, różnic jest znacznie więcej, ale poprzestańmy na wskazanych tutaj.

Jak to się stało, że firmy pożyczkowe stały się jedyną szansą dla niektórych kategorii gospodarstw domowych? 

Był taki okres, że banki udzielały kredytów konsumpcyjnych stosunkowo łatwo. W latach 2003–2009 z tego powodu sektor pozabankowy stopniowo tracił ze swego zasięgu klientów, którzy chętniej korzystali wtedy z usług banków. Ale nadszedł kryzys i pojawiły się bankowe obostrzenia w reakcji na sytuację, w której część klientów utraciła możliwość spłacania kredytów. Od przełomu lat 2010–2011 nastąpiło radykalne podwyższenie – dla gospodarstw domowych – kryteriów, wymaganych przez sektor bankowy przy staraniu się o kredyt. Niech wyznacznikiem tego będzie, że w 2008 r. jedynie ok. 12% gospodarstw domowych uważało, że barierą dla zaciągania kredytów jest zbyt niski poziom dochodów. W 2012 r. odsetek ten wzrósł dramatycznie – do 20%. Po okresie szerokiej dostępności kredytów zadziałał więc, niestety, mechanizm wahadła, które wychyliło się w przeciwną stronę. utraciła możliwość spłacania kredytów. Od przełomu lat 2010–2011 nastąpiło radykalne podwyższenie – dla gospodarstw domowych – kryteriów, wymaganych przez sektor bankowy przy staraniu się o kredyt. Niech wyznacznikiem tego będzie, że w 2008 r. jedynie ok. 12% gospodarstw domowych uważało, że barierą dla zaciągania kredytów jest zbyt niski poziom dochodów. W 2012 r. odsetek ten wzrósł dramatycznie – do 20%. Po okresie szerokiej dostępności kredytów zadziałał więc, niestety, mechanizm wahadła, które wychyliło się w przeciwną stronę. Ta zmiana w dostępności kredytu bankowego pojawiła się zupełnie nie w porę. Była spóźniona, a w dodatku nazbyt radykalna. To w jakiejś mierze wynikało też ze stanowiska Komisji Nadzoru Finansowego, zalecającej zaostrzenie polityki kredytowej poprzez przygotowaną rekomendację T. Przy czym, należy dodać, że KNF również zareagowała zbyt późno, dopuszczając do nadmiernego wzrostu kredytów w okresie boomu lat 2006–2008 i nagle ograniczając dostęp w czasie największego kryzysu. Wydaje mi się, że były to działania nieracjonalne. Ograniczenie akcji kredytowej wpłynęło dodatkowo na pogorszenie sytuacji gospodarstw domowych. Teraz, kiedy wzrost dochodów został zahamowany do zera, kredytobiorcy mają naturalne trudności ze spłatą uprzednio zaciągniętych zobowiązań, a jednocześnie stracili szanse na nowe kredyty w bankach.

Na jakie cele pożyczkobiorcy przeznaczają w pierwszym rzędzie zaciągane pożyczki gotówkowe?

Chodzi, przede wszystkim, o finansowanie zakupów trwałych oraz remontów mieszkań, ale całkiem znacząca grupa potrzebuje gotówki na finansowanie bieżącej konsumpcji. Około 500 tysięcy gospodarstw domowych zaciąga pożyczki po to, żeby spłacać wcześniejsze zadłużenie. Ta grupa wymaga monitoringu, gdyż takie zachowanie wskazuje na głębokie problemy finansowe. Lecz z drugiej strony, rządy większości państw też zadłużają się nagminnie, i to głównie na spłatę wcześniejszego zadłużenia.

Czy firmy pożyczkowe są realną konkurencją dla sektora bankowego, czy raczej stanowią partnerskie uzupełnienie dla banków?

Przedsiębiorstwa finansowe udzielają w skali roku około dwóch milionów pożyczek, a średnia wartość każdej wynosi 1 tysiąc złotych; w przypadku banków przeciętny kredyt to 8 tysięcy. W sumie sektor pozabankowy to tylko niewielki margines w stosunku do kredytów bankowych.

Jaką rolę pełnią zatem pozabankowe firmy pożyczkowe?

Ze społecznego punktu widzenia jest to działalność bardzo pożyteczna, choć niezupełnie wolna od nadużyć. Wypełnia ona tę niszę, którą banki starannie omijają, gdyż dla nich takie usługi są nieopłacalne. W dodatku usługi na rynku równoległym są łatwo dostępne i szybko realizowane. W bankach tymczasem procedury są wysoce sformalizowane, i z reguły długo trwają. Niewątpliwie rynek równoległy działa w sposób znacznie bardziej operatywny i elastyczny.

Gdzie rentowność jest wyższa – w bankach czy w firmach pożyczkowych?

Oba te sektory mają zbliżony do siebie poziom rentowności (około 10%). Banki korzystają z danych, dostępnych w systemie Biura Informacji Kredytowej, sektor równoległy posługuje się danymi z Biur Informacji Gospodarczej. Ale trzeba podkreślić wysoką operatywność i lepsze wykorzystanie środków przez przedsiębiorstwa pożyczkowe, co wynika z szybszego i bardziej efektywnego obracania pieniędzmi.

Jakie perspektywy stoją przed sektorem pożyczkowym?

Przez minionych dziesięć lat ten rynek kurczył się. Wiele gospodarstw domowych chętniej korzystało ze stosunkowo łatwo dostępnych kredytów bankowych. W obliczu zaostrzonej polityki kredytowej wzrasta znaczenie przedsiębiorstw finansowych. Moim zdaniem, w długim okresie rynek powinien rozwijać się w tempie skorelowanym z rozwojem gospodarczym.

Jest jeszcze jeden element tego rynku – to tzw. sektor nieformalny.

I to raczej wymyka się ocenie, bo nie ma dostatecznych narzędzi do analizowania tego zjawiska. Z jednej strony, wiadomo, że pożyczki prywatne funkcjonują od zawsze. Pożyczali sobie i nadal pożyczają krewni, znajomi, sąsiedzi. Te pożyczki nie są poddawane żadnej kontroli, najczęściej są udzielane „na słowo honoru”, bez jakichkolwiek formalnych dokumentów, zwłaszcza gdy odbywa się to w kręgu rodzinnym. Trzeba sobie uświadomić, że są to pożyczki obarczone najwyższym ryzykiem. Z reguły są zaciągane przez takie gospodarstwa domowe, które znalazły się w bardzo ciężkim położeniu. Mając nóż na gardle, poszukują prostej i niesformalizowanej formy pozyskania pieniędzy. Niestety, często okazuje się, że pożyczka z konieczności zamienia się w darowiznę, bo wychodzi na jaw, że nie ma żadnych widoków na odzyskanie pieniędzy przez pożyczkodawcę… Częścią tego sektora nieformalnego są także pożyczki o wyraźnym charakterze lichwiarskim. Mają drastycznie wysokie oprocentowanie, drakońskie warunki spłaty, w tym gwarancje oparte na zastawach nieruchomości czy środków produkcji. Bywa, że takie pożyczki mają nie tylko patologiczny, ale nawet kryminalny wydźwięk.

Część mediów kreuje wokół firm pożyczkowych klimat dwuznaczności, nieufności, niechęci lub nawet potępienia. Z czego bierze się taka tendencja?

Według mnie, to wynika z chęci szukania kozła ofiarnego i wskazywania społeczeństwu kogoś lub czegoś odpowiedzialnego za rozmaite niekorzystne zjawiska ekonomiczne. Pretekstem do polowania na czarownice stała się np. afera Amber Gold. Ta spółka miała całkowicie odmienny model biznesowy niż firmy pożyczkowe – o ile można mówić o jakimkolwiek modelu biznesowym w przypadku AG. Dla niej jak najbardziej adekwatne jest określenie parabank. Nie ma jednak żadnych analogii między tym przestępstwem a prowadzoną w majestacie prawa działalnością przedsiębiorstw pożyczkowych. Wyraźnie nie chodzi jednak o żadne racje, tylko o wskazanie społeczeństwu kozłów ofiarnych, rzekomo winnych dużych strat finansowych części społeczeństwa, która zaufała AG. Przecież sektor pożyczkowy funkcjonuje w oparciu o własne środki finansowe, nie przyjmuje od nikogo żadnych lokat, nikogo więc nie naraża na ryzyko utraty depozytów pieniężnych czy innych wartości. Ale najprościej było uderzyć w firmy pożyczkowe i w ten sposób skanalizować społeczne niezadowolenie, które narosło w związku ze skandalem AG. Obawiam się, czy ten czarny PR, ten negatywny klimat posłuży do kształtowania tendencji zdążających w kierunku regulacji prawnych, które stworzą kolejne obostrzenia dla funkcjonowania sektora pożyczkowego. Byłoby to o tyle niekorzystne, że działałoby obosiecznie. Z jednej strony, utrudniałoby działalność sektora równoległego, ale jednocześnie uderzałoby w te gospodarstwa domowe, które poza przedsiębiorstwami finansowymi nie mają szans na dostęp do pożyczek.

| 12.07.2017 | Aktualności

W czym możemy Ci pomóc?

Współpracujemy z:

Raiffeisen Bank
Alior Bank
Aforti Finance
Takto
Getin Bank
Nest Bank
Bank pocztowy
Plus Bank
TF Bank
SMS Kredyt
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookie. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookie w Twojej przeglądarce.