Zadzwoń pod numer 32 720 30 30 lub wypełnij formularz – oddzwonimy! Zamów kontakt z doradcą

To Picasso, mała

„Chcę Picassa w moim domu, albo nie – w pałacu!” – rapował dość pyszałkowato Jay Z w piosence „Picasso Baby”. Po złotych łańcuchach ciążących na jego karku można odgadnąć, że kupiłby Picassa za każdą stawkę, nie wiedząc może nawet, czym mistrz traktował dzieło dla pogłębienia brązu, ani że na podobny szpan mógłby sobie pozwolić, wydając kilka tysięcy złotych.

Sztuka to szambo

Tuż po wybuchu pierwszej wojny światowej artyści różnych środowisk postulowali śmiałe hasło, że sztuka jako taka skończyła się już na zawsze. Tym razem bezpośrednie odniesienie do nieczystości nie ma jednak nic wspólnego z kontrowersyjnymi hasłami dadaistów – wręcz przeciwnie, mowa o jednej z tych ikon, które wymienia się jako pierwsze przy pytaniu o najbadziej uznanego artystę świata. Dzieła Picassa – według najświeższych informacji portalu Artnet – mają w sobie coś z ekskrementów, nawet jeśli chodzi o ekskrementy niezupełnie jeszcze skażone, dziecięce. Jak wyjawiła Diana Widmaier-Picasso, wnuczka malarza, produkty przemiany materii jej trzyletniej wtedy matki znajdowały zastosowanie w warsztacie – nie podaje, jak często, ale nadmienia, że między innymi do martwych natur. Sam autor uzasadniać miał użycie tego artystycznego środka wyjątkową konsystencją i rzadkim odcieniem ochry, których doszukiwać można się podobno w zarysach jabłka na jednej z kompozycji końca lat 30.

Wyjawiona wiadomość o owocach modelowanych nieczystościami, którą nikt do tej pory za bardzo się nie chwalił, mogłaby poruszyć na chwilę entuzjastów kubizmu, ale z pewnością nie wstrząsnąć rynkiem prac Picassa. Mimo że środek może wydać się nieodpowiedni w kontekście smakowitych martwych natur, potraktowanie nim jabłek i tak nie jest wybrykiem tej skali, jakim byłoby na przykład oddanie w ten sposób oblicza Marii. „Święta Dziewica” z obrazu brytyjskiego artysty Chrisa Ofiliego została opracowana techniką mieszaną, w co wlicza się zarówno brokat, jak i odchody słoni. W połowie 2015 r. jej cena na aukcji w Christie’s wyniosła 2,5 mln GBP i można przypuszczać, że gdyby nie składniki pochodzenia organicznego, mogłaby nie być tak wysoka.

Zrobiła sobie silikony

Poza tematem numer jeden, jakim są potocznie określane brudy, najwdzięczniejszym materiałem dla prasy są ingerencje z dziedziny medycyny estetycznej, do których omawiani nie zawsze mają ochotę się przyznawać. Kiedy oba tematy udaje się jakimś morderczym wysiłkiem scalić, powstaje prawdziwa sensacja – jak na przykład wywód, że twórczości Picassa potrzebne są najbardziej zaawansowane liftingi, między innymi z powodu użycia materiałów, o które do tej pory artysty nie podejrzewano.

Niestety, teoria jest tyle spłaszczająca, co w ogóle niepotrzebna, bo technikami renowacji obrazów malarza i tak żyje cały artystyczny świat – czego dowodzi zamieszanie wokół ostatnich działań w muzeum Peggy Guggenheim. Departament konserwacji w Wenecji zajął się pracami nad obrazem „L’Atelier” z 1928 r., który Pablo Picasso malował w zdecydowanie jaśniejszych odcieniach bieli niż te, które widać obecnie. Skoro wiadomo przy tym, że sam autor przemalowywał ukończony obraz – przykrywając spore kawałki właśnie białymi plamami – badacze chcą poznać każdy szczegół pierwotnej wersji, niczego przy tym nie uszkadzając. Poza różnymi prześwietleniami, płótno poddane będzie konserwacji przy użyciu specjalnych, nietoksycznych nanomateriałów, które mają przywrócić mu wystawową formę, nie pozostawiając zbędnych śladów. W związku z tym, że na rynku sztuki pochodzenie ma istotne znaczenie, wypada wspomnieć, że opuszki konserwatorów będą musiały być wyjątkowo delikatne, bo dzieło ma tzw. najlepszą proweniencję. W roku powstania, wprost z pracowni Picassa trafiło do Daniela-Henry’ego Kahnweilera – słynnego marszanda – żeby w 1934 r. wrócić do rąk autora, w zamian za aż pięć zupełnie innych prac. Z początkiem drugiej wojny zostało wystawione w nowojorskim Muzeum Sztuki Nowoczesnej, a kiedy wreszcie znalazło się w obiegu, nabyła je Peggy Guggenheim, założycielka muzeum. Co nie bez znaczenia, za namową ówczesnego męża Maxa Ernsta – a więc jednego z tych dadaistów, którzy dwie wojny wcześniej twierdzili, że sztuka nie żyje.

Faun ryzykował głową

Być może dlatego, że wykonywanie plastycznych robótek odstresowuje podobno również dorosłych, jeden z producentów gier towarzyskich postanowił zaoferować klientom możliwość poszatkowania na 1,5-milimetrowe strzępki „Głowy Fauna” – grafiki Pabla Picassa. Nieświadomi wcześniej chętni wpłacali na konto producenta po 15 dolarów w zamian za perspektywę otrzymania nietypowych grudniowych prezentów – w okolicach zeszłej gwiazdki, przyszedł czas na Fauna, o którego losie miało przesądzić głosowanie. 150 tys. osób zostało postawionych przed przedświątecznym wyborem – ofiarować obiekt chicagowskiemu muzeum czy zagłosować za jego pocięciem i otrzymać w efekcie maleńki, ale całkowicie własny kawałek Picassa. Mimo że takie zniszczenia przytrafiają się nawet w najskrzętniej strzeżonych muzeach, zwykle dochodzi do nich przypadkiem, kiedy na przykład jakieś dziecko się zagapi, potknie prosto na płótno i je przedziurawi. W innych sytuacjach – chociażby kiedy słynną „Guernikę” potraktowano farbą w sprayu – działania tłumaczy się albo artystyczną żądzą protestu, albo brakiem psychicznej równowagi. Ani jednym, ani drugim szczęśliwie nie wykazali się decydujący o losie Fauna, bo ponad 71% zagłosowało za tym, żeby ocalił głowę. Nie wiadomo jednak, jakby było, gdyby sędziowie wiedzieli, że odbitka z 1962 r. jest jedną z 50.

Putin, Picasso i piłka

Wartość „Głowy Fauna” oszacowana została na 14 tys. dolarów – być może trochę za mało, jeśli ktoś chciałby przekupić ważnego członka FIFY. Jak dociekał „New York Times”, dziełem o znacznie wyższej wartości miał zostać skorumpowany Michel Platini, i to przez Władimira Putina, któremu zależało na pomyślnym wyniku głosowania na organizatora Pucharu Świata. Gazety donosiły wtedy, że wartościowym podarunkiem miał być obraz Picassa z petersburskiego Ermitażu – chociaż wnioskując po funduszach reprezentacyjnych tamtejszych urzędników, uciekanie się do zdejmowania płótna ze ściany to raczej nie ten przypadek. Znacznie bliżej byłoby im pewnie do kupców z Kataru, bo wśród tamtejszych polityków wymienia się między innymi nabywcę najdrożej wylicytowanego obrazu w historii, „Kobiet z Algieru” Picassa z 1955 r. Były premier państwa – według „New York Post” – miał zadeklarować cenę 179 milionów dolarów, mimo że obraz nie będzie mógł zostać wystawiony w kraju, ze względu na mocno zgeometryzowaną, ale jednak  – nagość.

Przeliczając algierskie kobiety na przykład na stołeczne kawalerki, można odnieść wrażenie, że na aktywa spod pędzla Picassa raczej nie da się zainwestować na dorobku. Jak się okazuje, nie dochodząc jeszcze do poziomu Jaya Z, i tak można licytować – nie tylko grafiki, ale przede wszystkim ceramikę. W zależności od rozmiarów edycji, ceny dzbanów, wazonów czy talerzy wynoszą setki tysięcy funtów albo nawet kilka, kilkanaście tysięcy złotych. Rozwiązanie znacznie bardziej satysfakcjonujące od ścinka „Głowy Fauna”, choć może o mniejszym potencjale łapówkowym niż „Kobiety z Algieru”. Przenosząc jednak filozofię malarza do tej materii, nie byłoby nad czym ubolewać – był zwolennikiem prostych rozwiązań i twierdził, że jak nie ma czerwieni, maluje na niebiesko. Zgodnie z tą teorią, jak artyście zabraknie ochry, będzie mógł liczyć na trzyletnie dziecko, a gdy zabraknie pieniędzy – ogłosić wygodną śmierć sztuki, zamykając rozgrywki raz na zawsze, wynikiem 1:0 dla dadaistów.

(…) można odnieść wrażenie, że na aktywa spod pędzla Picassa raczej nie da się zainwestować na dorobku. Jak się okazuje, nie dochodząc jeszcze do poziomu Jaya Z, i tak można licytować – nie tylko grafiki, ale przede wszystkim ceramikę. W zależności od rozmiarów edycji, ceny dzbanów, wazonów czy talerzy wynoszą setki tysięcy funtów albo nawet kilka, kilkanaście tysięcy złotych.

Weronika Aleksandra Kosmala | 18.01.2017 | Aktualności

W czym możemy Ci pomóc?

Współpracujemy z:

Raiffeisen Bank
Alior Bank
Aforti Finance
Takto
Getin Bank
Nest Bank
Bank pocztowy
Plus Bank
TF Bank
SMS Kredyt
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookie. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookie w Twojej przeglądarce.